Ankieta 15

1. Jak przedstawia się świadomość metodologiczna badaczy literatury staropolskiej?

Niestety, moim zdaniem nie najlepiej. Wystarczy poczytać kilka prac napisanych w ostatnim czasie przez współczesnych badaczy staropolszczyzny, aby się o tym przekonać. Dla znacznej większości autorów problemy metodologiczne zdają się niemal w ogóle nie istnieć. Jako rzecz całkowicie naturalną przyjmują oni tradycyjną hermeneutykę często bez świadomości jej ograniczeń i związanych z nią kwestii dyskusyjnych. Miejsce refleksji metodologicznej zajmuje u nich milcząco akceptowane przeświadczenie o samowystarczalności interpretacji tekstu. Ot, stara, sprawdzona metoda „filologiczna” – wystarczyć czytać uważnie tekst.

Nie jestem jednak pewien, czy jest to powód do formułowania poważnych zarzutów pod adresem mniej świadomych metodologicznie badaczy staropolszczyzny. Według mnie są oni w pierwszej kolejności historykami literatury; wymagam od nich rzetelności prowadzonych badań, które powinny powiększać stan wiedzy o danym tekście czy autorze. Dlatego nie muszą za każdym razem zastanawiać się nad statusem autora, tekstu, interpretacji, języka i czytelnika.

2. Co powinno wyznaczać specyfikę badania/ interpretowania literatury staropolskiej? Czy Pani/Pana zdaniem takowa istnieje?

Udzielenie pozytywnej odpowiedzi na powyższe pytanie implikuje fałszywy w moim przekonaniu podział literatury na staropolską i nie-staropolską, które mają być czytane w dodatku i interpretowane w odmienny, właściwy tylko sobie sposób. Równie dobrze można by mówić o literaturze romantycznej i nie-romantycznej (w tym staropolskiej) czy modernistycznej (pre-modernistycznej – w tym staropolskiej – oraz post-modernistycznej) i poszukiwać dla każdej z nich specyficznej hermeneutyki.

Jedną rzecz chciałbym tu przypomnieć, gdyż często się o niej zapomina. Odpowiednikiem teorii literatury w przypadku tekstów staropolskich jest poetyka i retoryka historyczna. Przechowują one w sobie pojęcia i kategorie, które pozwalają nie tylko opisywać rozmaite strategie literackie, ale także znacznie lepiej rozumieć interpretowane teksty. Dlatego zajmując się przykładowo alegorią u Jana Kochanowskiego, zanim sięgniemy po niezwykle interesującą książkę Paula de Mana, może warto odkurzyć Cycerona, Kwintyliana albo Jakuba Górskiego? Może zanim będziemy epatować czytelnika różnią i grą różnic, warto przypomnieć sobie odmiany tropu ironicznego? Albo zanim sięgniemy po koncepcje Todorova, może warto prześledzić pojęcie i typologie narracji w tradycji retorycznej? Tak zrobił niegdyś Jerzy Ziomek w swoim znakomitym tekście Sarbiewski jak krytyk Todorova („Teksty” 2 (38) (1978), s. 5–28). Może wtedy niejeden teoretyk literatury, dla którego teoria narodziła się wraz z przełomem antypozytywistycznym, będzie mógł powtórzyć za Rolandem Barthesem, zmuszonym niegdyś jak Nietzsche do prowadzenia zajęć ze sztuki wymowy, że „współczesny świat jest niewiarygodnie pełny starożytnej retoryki”.

3. Postawa „ekstensywna” to taka, w której można poprzestawać na zwracaniu się ku dotąd niedostatecznie opracowanym tekstom źródłowym zasadniczo w tym celu, aby edycje opatrywać komentarzami filologicznymi. Czy badania literatury staropolskiej sprzyjają takiej postawie?

Pytanie z tezą. Jeśli myślimy „antykwarycznie” o badaniach literatury staropolskiej wyłącznie jako o wydawaniu i komentowaniu tekstów sprzed wieków, to można pewnie udzielić odpowiedzi pozytywnej na to pytanie. Pragnę jednak zwrócić uwagę na dwie rzeczy:
1. opracowywanie edycji krytycznych nie jest wyłącznie domeną badań staropolskich, ale stanowi integralną część studiów filologicznych. Co więcej, bez porządnych opracowań często kluczowych dla danej formacji historyczno-literackiej tekstów trudno sobie wyobrazić szczegółowe rozprawy o charakterze interpretacyjnym.
2. tzw. postawa „ekstensywna” nie jest czymś, co cechuje badania literatury staropolskiej, ale może być ewentualnie czymś, co wyróżnia konkretnego badacza tej literatury. Jestem w stanie wyobrazić sobie badacza literatury romantycznej albo nawet modernistycznej, którego interpretacje wciąż powiększają liczbę kontekstów, w jakich można czytać teksty romantyczne albo modernistyczne. Czy z tego powodu ktoś powie, że ich badania „sprzyjają postawie ekstensywnej”? Wątpię.

4. Konteksty:
a) Kiedy interpretując tekst staropolski możemy odnosić go poza konteksty macierzyste?
Czym dokładnie jest kontekst macierzysty? Innymi utworami tego samego autora? Tekstami z tej samej epoki literackiej? Utworami należącymi do tego samego rodzaju czy gatunku literackiego? Literaturą w języku polskim?
Niezależnie od rozumienia tego pojęcia uważam, że można to robić.

b) Czy w ogóle wolno to robić?
Tak, wolno, ale pod warunkiem, że nie służy to taniemu efekciarstwu retorycznemu, lecz wnosi coś nowego, interesującego, inspirującego do interpretowanego tekstu.

c) Czy takie lektury wnoszą coś istotnego do stanu badań?
Tak, ale pod warunkiem opisanym powyżej.

5. Polemizując z Januszem Sławińskim i przyjętym przez niego porządkiem rzeczy (tj. od analizy do interpretacji), Andrzej Szahaj twierdzi, że badaniach literackich interpretacja apriorycznie poprzedza analizę. Jakie są Pani/Pana doświadczenia oraz przekonania w tej (tylko pozornie wyłącznie) teoretycznoliterackiej materii?

Koncepcja Sławińskiego ma proweniencję strukturalistyczną. Analiza ma być dla niego najbardziej naukowym sposobem badania tekstu literackiego, poprzedzającym sztukę (sic!) interpretacji stawiającą opór całkowitemu zawłaszczeniu przez teoretyczno-literacki formalizm. Wielokrotnie podkreślał to w swoich rozprawach o interpretowaniu tekstów H. Markiewicz (rola inwencji, sprawności retorycznej i talentu w interpretacji). O wiele bliżej mi – teoretycznie i praktycznie – do Szahaja. Te wszystkie procedury dyskursywne składające się na tzw. analizę mają od samego początku charakter interpretacyjny. Aby określić daną figurę mianem metalepsy albo metonimii skutku (czy przyczyny) muszę najpierw dobrze zrozumieć dane wyrażenie. Czy można wyznaczyć wyraźną granicę między analizą a interpretacją? Być może analiza to tylko inna nazwa dla interpretacji ograniczonej przez przyjęte pojęcia i kategorie ze słownika teorii literatury. Ponadto „analiza” umożliwia budowanie i rozwijanie interpretacji. Czy dany badacz analizuje w tekście rzeczy, które nie wiążą się w jakiś sposób z proponowaną przez niego interpretacją? Już przykładowo sam fakt, że z łacińskiej ody Kochanowskiego adresowanej do Henryka Walezego „ociągającego się z przybyciem z Galii” wydobywam akurat dwie apostrofy do króla jest podyktowany pewnym obmyślonym wcześniej zamysłem interpretacyjnym.

6. Czy badacz literatury staropolskiej potrzebuje współczesnej teorii literatury?

Tak, potrzebuje, ale jeszcze bardziej potrzebuje znajomości łaciny (podstaw greki), retoryki i poetyki. Proponuję, aby pozostawić w tym zakresie potencjalnemu badaczowi literatury staropolskiej pełną swobodę.

Gdybym miał spróbować zachęcić konserwatywnego metodologicznie badacza staropolszczyzny do zwrócenia uwagi na teorię literatury, to porównałbym ją do dużego słownika różnych języków służących do opisu i interpretacji tekstów. Niektóre z nich mogą okazać się pomocne w otworzeniu tekstów dawnych na nowe znaczenia; mogą zainspirować do nowego spojrzenia na dobrze znane utwory.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s